Fotoesej – dzieci w czasie kwarantanny

Tym wpisem rozpoczynam cykl fotoesejów – krótkich form zdjęciowych, składających się z fotografii wykonanych jednego dnia i dotyczących jednego, aktualnego tematu z otaczającej nas rzeczywistości. To moje osobiste spojrzenie na świat w danej chwili, które będę starał się prezentować co miesiąc, w ramach ćwiczeń fotograficzno-blogowo-edycyjnych.

Na wstępie chciałbym podziękowac dystrybutorowi obiektywów Voigtlander w Polsce, która wypożyczył mi do testów Ultrona 28/2 – świetne, małe szkiełko tworzące doskonałą parę z moim ukochanym “Vojtkiem” Noktonem 40/1.4. Wszystkie zdjęcia w tym eseju są wykonane za pomocą obiektywu Voigtlander Ultron 28/2 podpiętego do Nikona Z6.

Zapewne każdy z nas wyobrażał sobie początek drugiej dekady XXI wieku inaczej, ale chyba mało kto się spodziewał, że rok 2020 przywita nas serią tragicznych wydarzeń, które w kwietniu kumuluje się w postaci globalnej pandemii, zatrzymującej w biegu niemal cały świat. Z dnia na dzień staliśmy się zakładnikami koronawirusa SARS-Cov-2 i wywołanej przez niego choroby COVID-19, a środki podjęte przez wiele rządów, w tym polski, były tak bezkompromisowe, jak i powodujące poważne utrudnienia w codziennym życiu – gdyby ktoś, nawet w ubiegłym roku, powiedział mi, że będę musiał siedzieć w domu a pół-izolacji, bez możliwości wyjścia nawet do parku, a o pracy przy moich ulubionych ślubach mogę zapomnieć, pewnie popukałbym się w czoło i skwitował to szyderczym uśmiechem.

Tymczasem z dokładnie taką rzeczywistością przyszło nam się mierzyć na przełomie marca i kwietnia – sytuacja dotknęła każdego z nas na różnych obszarach. W moim przypadku oznaczało to zamknięcie się domu z dwójką małych dzieci, którym trzeba było zorganizować czas – w tym wieku maluchy mają mnóstwo energii, potrzebują kontaktu z rówieśnikami, są odkrywcami i rzeczy, które dla nas są oczywiste dla nich stanowią zagadkę, której rozwiązanie przynosi ogrom satysfakcji. 

Wielkim, ogromnym szczęściem był dla mnie fakt, że dysponujemy miejscem, które ma wiele “tajemniczych” zakamarków, a dziecięca kreatywność pozwala wycisnąć go jak cytrynę i wykorzystać znajdujące się tam artefakty do stworzenia w wyobraźni bajkowego świata, a którym “złej choroby” nie ma, a czas upływa na beztroskiej zabawie. Ten kontrast pomiędzy szarą rzeczywistością, a dziecięcym brakiem ograniczeń umożliwił mi stworzenie tego właśnie eseju – enjoy!

Brak komentarzy
Dodaj komentarz...

Twój email nigdy nie bezie opublikowany lub przekazany innym podmiotom. Wymagane pola są zaznaczone *